Miesięczne archiwum: Grudzień 2014

Dziś każdy chce być politykiem !

Świat pędzi na oślep, wyrywa pieniędze skąd się da. Mam wrażenie, że cała ta naukowa dotychczasowa ekonomia świata, a zwłaszcza jej filozofia, doprowadzi społeczeństwa do destabilizacji i konfliktów. Nigdy nie byłem orłem z historii, ale to co utkwiło mi w pamięci, to bezmyśle rozwarstwienia społeczeństw pod względem majątkowym, spychanie coraz to większych mas ludzkich niemal w nędze, źle się kończyło. Źle i to nie tylko dla rządzących i władców ale i tych którzy pomnożyli swój majątek w sposób nieuczciwy lub bezwzglednie wykorzystując innych.

To na świecie, chociaż w Polsce wcale nie jest inaczej. Oprócz tego mankamentu dzisiejszej Polski, ostatnio doszedł następny, otóż mnóstwo egzotycznych ludzi poczuło przypływ mocy i pociągu do polityki.

Kevin_Spacy_gra_glownego

zdjęcie film.interia.pl free internet zasoby

Każdy z tych "kandydatów" oczywiście tryska mnóstwem pomysłów i prześciga się w przebiciu innych radykalnością, czy pomysłami które są niczym innym, tylko populistyczna gadaniną, wzorem Ruchu Palikota i innych z sufitu wzietych politycznych projektów. Niektóre są idealnym odwzorowywaniem już przebrzmiałych tworów na scenie politycznej, ale też dokładnie w taki sam sposób tworzonych. Plątanina pomysłów w tych "programach" nie jest niczym innym jak kompilacją problemów społecznych i wymyślonych kolejnych obiecanek, np. jak to ludziom przybędzie i poprawi się ich status materialny np. o 400 złotych.

Tak, tak ! Jest taki ruch i twór polityczny, który zapewnia swoich zwolenników, że da takie pieniądze, bo tak wyszło im z wyliczeń wyznawanej przez nich ekonomii, twierdzą też, że Polaków trzeba przyzwyczajać stopniowo do innej rzeczywistości. Nagła zmiana statusu materialnego Polaków może im zaszkodzić i skutkować szokiem jak dalej uzasadniają swoją filozofię ekonomiczną. To taka tylko zajawka z ekstremalnego rynku politycznego.

Czego te ludziska szukają? No odpowiedź jest prosta, łatwy pieniądz za mało wymagającą prace, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności, jest dość silnym magnesem i jeszcze te poczucie władzy i swojej wyższości. A jakie wymagania trzeba spełniać? Wystarczy nie mieć krzty samokrytyki, być bezczelnym, narcyzem i przekonać kilku znajomych którzy pomogą nam zrobić tochę szumu, a jak nie znajomych, to swoich pracowników. Dostęp do mediów jest obecnie ułatwiony przez portale społecznościowe i takie promowanie swojej "polityki" wystarczy aby zainteresowały się tym nawet dziennikarze krajowi. W ten sposób z całą pewnością znajdą się jacyś zwolennicy, których głoszone "rozwiązania" problemów dotyczą. Część z nich jest wprost pomysłami na rozbicie przeciwnego elektoratu i zabranie głosów grup, których rozwiązania problemów nie oferują obecne "stare" ugrupowania. Czy faktycznie, te twory rozwiążą problemy społeczne jest dalece wątpliwe, jednak dotychczas populizm sprawdzał się w doprowadzeniu choć kilku osób, zazwyczaj pomysłodawców na fotele. Później w tym środowisku jak już ma się ludzi, którzy na nich zagłosowali, tzw. "klasa polityczna" zagospodaruje ich na jakichś listach i dalej toczy się już żywot "polityka".

Głosowanie na takich kandydatów jest z góry przegraną sprawą i szkoda tylko naszego głosu. Jak to poznać? To proste! Wystarczy przeczytać odrobinę "programy" deklarowane przez nich. Napisane bez konsekwencji często nawet niepoprawną polszczyzną na pierwszy rzut oka widać, że pisane dosłownie na kolanie i bez pomyślunku. Wystarczy np. hasło – zabierzemy immunitety, już nośność naszej intencji jest wyraźna. Moim zdaniem, część z tych ludzi ma niejsne życiorysy i przeszłość, a dotychczas nigdy i nigdzie nie przejawiało postawy państwowca. Zastanawiam się ilu "wyczyściło" swoją przeszłość z dymem na wysypiskach, a obecnie głoszą hasła niepodległościowe, miłości demokracji i Polski.

Tak czy inaczej, ja nie dam się nabrać na drugi Twój Ruch, czy Tymińskiego. Kandydat np. na prezydenta, musi być transparentnym człowiekiem i popieranym nie przez polityków takich jak firmy "krzak", tylko solidne ugrupowanie, z silnym fundamentem państwowości i zapleczem. Politykami nie mogą też być wystawiani na listy ludzie, którzy są celebrytami i jak ostatnio nawet dziennikarzami. Fakt kilku ruszyło w politykę, ale raczej w polityce nie błyszczą, choć są znani. Filozofia bokserów i innych aktorów, też ostatnio zdaje się zbankrutowała w politycznym marketingu. Dlatego tylko poważne osoby ze stabilną osobowością w polityce, mają u mnie szanse i żadne media (jak to mówią głównego nurtu) nie są w stanie wpłynąć na moje decyzje wyborcze. Co co wyborów jednak mam zdanie, że to ściema, o czym już pisałem. Skoro jednak Polacy nie chcą rozwiązać swoich problemów w inny sposób niż jak w tej "wyborczej" fałszywej i co z góry wiadomo nierównej walce, należy poddać się decyzji większości narodu, który siedzi w domu i ma wszystko gdzieś.

Tyle.

Moje serdeczne życzenia z okazji świąt.

jIePu1

Wszystko by było dobrze, gdyby tego podniosłego czasu świąt nie spaprali mi ekselencje polskiego Kościoła, bo okazało się, że sprzedali poparcie dla słusznego dążenia Polaków i ich walkę o zmiany, za jedyne 16 mln. zł. Nie wiem czy nawet w ten podniosły czas im to wybaczę i zapomnę. Ciekawe, że wiara nie opuszcza szarego człowieka, tylko tych co mają go umacniać w tej wierze.

Jak prosto utrzymać władzę ?

Po po objęciu władzy odkryło bardzo prostą i oczywistą prawdę.20070111_obrady_sejmu_sala_plenarna1aFrekwencja wyborcza w Polsce jest licha, więc do wyborów pójdzie w porywach 50 procent narodu. Te procenty są jednak podzielone na graczy politycznych, zatem nawet 25 procent, przyjmując te 50 procent głosujących za 100, wystarczy aby przy kupieniu koalicjanta utrzymać władzę. Dodatkowo skonstruuje się populistyczną niby opozycję, co uszczknie konkurentom procenty poparcia, a faktycznie będzie naszą zewnętrzną flanką i już.
Ale to nie jest jeszcze wszystko. Władzę wzmacniają media, które jak widać z powszchnie dostepnych informacji, można spokojnie kupić, tym bardziej jak zwolennik kieruje tym medium.
Ale to też jeszcze nic. Władza realizując (wg. powyższych założeń i analizy) swój plan, musiała zadbać także o swój twardy elektorat. W jaki sposób to zrobić? Otóż sposób wynaleziono banalnie prosty, elektorat zatrudniono! To tylko pobieżna analiza mechanizmu i działania, jednak pogłębiona może przynieść tylko jeszcze bardziej zatrważający wynik elektorskiego etatyzmu.
Żeby jednak zachować liczbę tej niegłosującej części, władza podjęła bardzo szeroki front propagandowy i działania podległych sobie wszystkich instytucji, aby ta część społeczeństwa albo była już apatyczna, albo zwyczajnie pozbawiona już nadziei na jakiekolwiek inne możliwości, o czym bezpardonowo są nieustannie przekonywani, że tak jak jest, jest OK i tak ma być i utrzymywała się na podobnym poziomie, oczywiście bezpiecznym dla tej władzy.
W tak oto banalny sposób, przy jeszcze innych zabiegach np. uchwalanego prawa, władzę w pozornie demokratyczny sposób można zachować długo. Mały zgrzyt nastąpił w obecnych wyborach lokalnych, ale sytuacja została opanowana, nawet kosztem pozbawienia Polaków tych pozorów jakie dotychczas próbowano zachowywać, choć z coraz mniejszym nawet staraniem się o to. Cios przyjął na siebie koalicjant, bo dla zachowania władzy, tak wychodziło z czystej zimnej kalkulacji. Do przykrycia zdarzenia zaprzegnięto cały dostępny aparat państwowy władzy, mediów i polityczny.
Dlatego wobec tak wypracowanego i realizowanego planu trwania przy władzy, nie ma szans (aby bez zaangażowania tej nieuczestniczącej części Polaków), na tak ustalonych zasadach "demokracji", wygrać władzę i doprowadzić do oczekiwanych zmian. Chyba, że ta część społeczeństwa przeciwna władzy, wyjdzie ze swym protestem na ulicę, a przy tym porwie za sobą jakąś liczbę tych dotychczas nie zaangażowanych wyborczo, mimo tego jednak buntujących się przeciw obecnej władzy i rzeczywistości fundowanej przez nią Polakom.
Dziwię się, że tak nagle naród Polski zaczęło charakteryzować beznadziejne oczekiwanie na powolną agonię, bez żadnego zrywu i walki o swoje narodowe racje i byt. Nie poznaję swojego kraju.
Smutne.

Kto nam robi wodę z mózgu !?

Choć z naukowego punktu widzenia woda poprawia pracę mózgu, to w przypadku ogłupiania płynącego z mediów, określenie takie trzeba rozumieć w bardziej potocznym tego słowa znaczeniu.

woda-poprawiaprace-mozgu1Usłużne media nieustannie wylewają potok tej substancji do odbioru masowego i niestety takie zabiegi odnoszą skutek. Do tego nie da się pominąć manipulacji wobec Polaków, wynikających z publikowanych np. sondaży, co ma świadczyć i przekonywać o takim, a nie innym poparciu dla poszczególnych opcji politycznych, czy też instytucji władzy. Średnio zaawansowany rozumem Polak, potrafi jednak dostrzec różnicę gołym okiem, że coś jest nie tak, gdy porówna dwie, trzy, czasem więcej informacji ze sobą, dostępnych w przestrzeni publicznej.

Ciągłe powtarzanie jednej tylko narracji, wypływającej z dyspozycyjnych mediów (co trzeba w końcu nazwać po "imieniu") nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem i tym co wypływa wprost z misji przypisanej mediom. Co prawda są tam prezentowane i opinie drugiej strony ale w bardzo szczątkowym i odpowiednio spreparowanym zakresie, a w końcu zakrzyczane swoimi racjami. Jedne co trzeba oddać sprawiedliwości, to przekonanie z jakim te "objawione prawdy" są powtarzane. To jest naprawdę profesjonalne, albo oni w to naprawdę wierzą (w co wątpię bo przecież robią to dla kasy).

Tak więc obserwując zachowania mediów, niezwykle ważną rolą stają się media społecznościowe, niezależne blogi i portale, a w końcu dziennikarstwo obywatelskie, zwłaszcza te społeczne, nieskorumpowane pieniędzmi i materialną zależnością oraz układami. Dlatego 1000 kroć bardziej wierzę tym "nieprofesjonalnym" dziennikarzom, blogerom i portalom, niż nadymanej kasą propagandzie….

Badziewo, niedorzeczność i nieudolne tłumaczenie Polakom, że jest demokracja.

13 grudnia 2014 marsz w Warszawie1

Dziś oglądnąłem relacje z marszu. Cieszy to, że tak wielu ludzi chce realnych zmian, tylko czemu tak późno? Niewątpliwie tym razem garstka jaką pamiętam z innego marszu na 11 listopada z Prezydentem Komorowskim, doprawdy wyglądała żenująco.

Media szczególnie te władzy, przeprowadziły szeroki atak na idee marszu. Zarzuty różne, zawłaszczanie daty wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, obraza pamięci ofiar stanu wojennego. Oczywiście szkodzenie Polsce i jej podpalanie koronny argument Niesiołowskiego, który jak się okazuje jest nie do zdarcia. Zawodu nie kryły jednak dyspozycyjne media, z powodu braku zadym i zniszczeń, jakie w rozmiarach apokalipsy zapowiadali.

Szególnie jednak ubawiło mnie udowadnianie wyłożone przez słynną tropicielkę rybnych afer Julię Pitere, że skoro marsz mógł się odbyć, nie ma godziny policyjnej, nie ma przepustek dla przemieszczania się w kraju, a Kaczyński i inni nie siedzą w więzieniach, czy internowaniu, to mamy demokrację i tyle. Nic tam, że Polacy we własnym kraju nawet wybierać władzy nie mogą realnie, nie siedzą mogą się przemieszczać to jest demokracja. Zastanawiam się, przed ogłoszeniem stanu wojennego, też można było swobodnie się przemieszczać, nie było godziny policyjnej, siedzieli tylko za zakłócanie porzadku publicznego i takie inne co wymyślono (bo więźniów politycznych przecież nie było), władza organizowała wybory, znaczy była demokracja !!! No tak wnioskuję z tłumaczeń PO i ich wszystkich argumentów. Z dziennikarzy obiektywnych mediów i bedących na miejscu, nikt jakoś tych funkcjonariuszy PO o to nie zapytał. Szkoda !

Więc całe te zmasowane przekazywanie Polakom, że jest demokracja w Polsce, tłumaczenia z PO argumentacją, to jeden wielki badziew, nieudolność i zupełna niedorzeczność, tyle !

Polska tragedia wyborcza.

wybory-samorządowe-2014-większaPo ostatnich wyborach do samorządów lokalnych w Polsce nastąpiło coś wręcz nieprawdopodobnego, co w krajach demokratycznych w ogóle nie występuje i zdarzyć się nie miało prawa. Zakładając, że Polska jest lub kiedykolwiek była tak naprawdę demokratycznym krajem.
Skala ujawnianych nieprawidłowości różnego rodzaju, błedna i myląca informacja do wyborców o tzw. książeczkach zamiast kart, (najprawdopodobniej wydrukowanie kart w tej formie niezgodnie z zapisem kodeksu wyborczego), doprowadziło do prawdziwej katastrofy tych wyborów.
Ciąg zdarzeń jednak, ma swój początek w działaniach komisji wyborczej przygotowującej wybory. Pierwszą nietrafioną decyzją było dopuszczenie do użycia systemu który wiadomym było, iż nie jest gotowy do działania na te wybory. Mimo tego Państwowa Komisja Wyborcza zapewniła, że system działa i w jego oparciu rozpoczęto liczenie głosów i sumowanie głosowania w wyborach. Z oczywistych wiadomych przecież względów, którym idąc w zaparte zaprzeczano, system okazał się totalną porażką.
Tak czy inaczej składowa elementów obrazuje bezwarunkowo sfałszowanie wyniku wyborczego. Jak kolwiek fałszerstwo wyniku nie jest w całości skutkiem celowego działania, które fakty będą oceniały sądy, to fałszerstwo może być popełniane z winy umyślnej lub nie. Ale nawet nieumyślność winy, czy celowości działania dla osiągnięcia fałszerstwa, gdy skutek taki wynika (fałszywy, nieprawdziwy wynik, nie oddający realnego efektu wyborczego), jest fałszerstwem.
Mam zdanie, że wybory zostały sfałszowane i to nie podlega żadnej dyskusji dla średnio myślącego człowieka. Argumenty odporu prezentowane przez sprzeciwiających się uznaniu fałszerstwa, są tak naprawdę marne i sprowadzają się do żądania wskazania fałszujących, gdy to podlegało pewnym mechanizmom, zaniedbaniom, bezczynności i też zapewne w jakimś stopniu, celowemu działaniu. Te proporcje, poszczególnych okoliczności, wpływających w konsekwencji na fałszywy wynik, może jednak ujawnić i ustalić postepowanie w tej sprawie. Sejmowa komisja mogła by być jednym z takich instrumentów.
Upieranie się o bezwarunkowej uczciwości wyborów, nie jest najlepszą linią obrony w tym przypadku i żadne połajanki i obrażanie oraz grożenie Polakom nie pomoże w utwierdzeniu kogoś w takim przekonaniu. Skoro niby wygrywający, są na 100% przekonani o swojej wygranej, to czemu nie zgodzono się na unieważnienie wyborów i ich powtórzenie!? Przecież jeżeli tak naprawdę dysponują oni poparciem jakie wykazują wyniki wyborów, wygrali by je ponownie i nie ma nic piękniejszego jak dwa razy tryumfować nad pokonanym przeciwnikiem, a tym samym legitymować się umocnieniem swojej pozycji, ugruntowanej demokratycznie i mandatem pochodzącym z takich wyborów !!!
Token