Archiwa tagu: sejm

Polska na Nowy Rok.

błękitny-bożego-narodzenia-tło-z-writing-57264739

Wiele się dzieje w polityce w Polsce, odkąd PiS wygrał wybory. Telewizja Publiczna, a ściślej TVPinfo w jednej z ostatnich informacji porównała to nawet do roller coster, lecz jednak z właściwym sobie tłem krytycznym. Bardziej skłaniam się jednak aby porównać to do kalejdoskopu.

Polacy którzy "średnio" zainteresowani są polityką, nawet nie wyłapują, o co tak właściwie chodzi? Proste wnioski to takie, że trwa awantura i przejmowane są stołki. Nie jest to niestety takie jednoznaczne.

Bez wątpienia obecnie rządzący wykazują chęć i misję spełnienia swoich obietnic oraz poprawy bytu Polaków. Poruszają się jednak niczym na polu minowym, które to zafundowali im poprzednicy. Zabetonowany aparat państwowy to ogromne wyzwanie, zwłaszcza gdy chodzi o realizację zmian, jakie zapowiadał i chce dokonać PiS. Trudno jednak oczekiwać właściwej realizacj tej zmiany, gdy ma się doczynienia np. z niesubordynacją w wojsku (CEK NATO) lub zwyczajnych żołnierzy, którzy np. zakaz wykorzystania munduru dla wspierania prywatnie, równie prywatnych inicjatyw (WOŚP), spotyka się z wpisem takiego delikwenta w mediach społecznościowych, aby go pocałować w d…. .

Kolejnymi elementami jest nadniebiańskość Trybunału Konstytucyjnego jako prywatnego poletka jego Prezesa i mediów publicznych otwarcie obnoszących się z niechęcią do innych poglądów, niż oni sami chcą głosić. Czas antenowy poświęcony dla Prezydenta RP w mediach to coś niespotykanego w skali świata.

Screen Shot 12-31-15 at 12.56 PM

Okoliczności sprawowania władzy dziś nie jest dlatego takie proste, jak się może wydawać, co wbrew oczywistości, usilnie stara się Polakom wmówić PO, PSL, .Nowoczesna i sam nawet Kukiz,15.

Zastosowany opór tej złożonej materii służyć miał tylko jednemu, sparaliżowanie na wstępie nowej władzy i zapewnienie sobie czasu dla otrząśnięcia się z porażki, przegrupowania w opozycji, przyschnięcie "starych" grzechów, po czym przy pomocy TK, usłużnych mediów i ulicy pozbawienie rządów demokratycznie wybranej nowej władzy, jak najszybciej to będzie możliwe, również z wykorzystaniem nacisków zewnętrznych tzw. opinii międzynarodowej oraz organizacji (np. NATO o czym było na wstępie). Plan ten zdaje się nie powiódł.

Tak czy inaczej, władza została wybrana na fali niezadowolenia społeczeństwa i z tym dzisiaj nik już nie dyskutuje, nawet przegrani. Problem jest jednak w tym, że te niezadowolone społeczeństwo nie odczuło żadnej zmiany. Postrzega awanturę i walkę o stołki. Otwarte pytanie pozostaje więc, czy władza będzie gasić ten pożar i przychylne dotychczas niezadowolenie zamieni w poparcie dla rządu, czy opozycja rozchuśta jeszcze bardziej atmosferę i obróci te niezadowolenie jako właśnie swój atut.

Początek Nowego Roku przesądzi o wszystkim. Czy PiS-owi, sztandarowy projekt 500+ zapowiadany od kwietnia, wystarczy aby się utrzymać? Część Polaków powróciła do kraju, dla dobrej zmiany, ale oprócz łaskowości 500 złoty, np. niższej kwoty wolnej od podatku, zmiany ustawy emerytalnej, z czym wiązali swoje powroty, nie widzą. Czy społeczeństwu wystarczy cierpliwości aby czekać i czekać, nawet jak już media "ocieplą" wizerunek obecnej władzy?

Przy całej sympatii, to jednak niezależne naprawdę media, nawet te które wyniosły PiS do władzy, mogą zacząć nieco inaczej postrzegać co tak naprawdę realizuje się w ramach tej tzw. "dobrej zmiany". "Aby nam żyło się lepiej" już było, czy podobnie wybrzmi teraz "dobra zmiana"?

Oceniając dotychczasową determinację i działanie nowej władzy trzeba mieć nadzieję. Trzymajmy więc kciuki i wspierajmy kroki dla "dobrej zmiany" dokąd nam cierpliwości wystarczy w przepychankach z urzędasami, prokuraturą, sądownictwem powszechnym itd.

Czego Wszystkim i sobie w Nowym 2016 Roku życzę !

Jak prosto utrzymać władzę ?

Po po objęciu władzy odkryło bardzo prostą i oczywistą prawdę.20070111_obrady_sejmu_sala_plenarna1aFrekwencja wyborcza w Polsce jest licha, więc do wyborów pójdzie w porywach 50 procent narodu. Te procenty są jednak podzielone na graczy politycznych, zatem nawet 25 procent, przyjmując te 50 procent głosujących za 100, wystarczy aby przy kupieniu koalicjanta utrzymać władzę. Dodatkowo skonstruuje się populistyczną niby opozycję, co uszczknie konkurentom procenty poparcia, a faktycznie będzie naszą zewnętrzną flanką i już.
Ale to nie jest jeszcze wszystko. Władzę wzmacniają media, które jak widać z powszchnie dostepnych informacji, można spokojnie kupić, tym bardziej jak zwolennik kieruje tym medium.
Ale to też jeszcze nic. Władza realizując (wg. powyższych założeń i analizy) swój plan, musiała zadbać także o swój twardy elektorat. W jaki sposób to zrobić? Otóż sposób wynaleziono banalnie prosty, elektorat zatrudniono! To tylko pobieżna analiza mechanizmu i działania, jednak pogłębiona może przynieść tylko jeszcze bardziej zatrważający wynik elektorskiego etatyzmu.
Żeby jednak zachować liczbę tej niegłosującej części, władza podjęła bardzo szeroki front propagandowy i działania podległych sobie wszystkich instytucji, aby ta część społeczeństwa albo była już apatyczna, albo zwyczajnie pozbawiona już nadziei na jakiekolwiek inne możliwości, o czym bezpardonowo są nieustannie przekonywani, że tak jak jest, jest OK i tak ma być i utrzymywała się na podobnym poziomie, oczywiście bezpiecznym dla tej władzy.
W tak oto banalny sposób, przy jeszcze innych zabiegach np. uchwalanego prawa, władzę w pozornie demokratyczny sposób można zachować długo. Mały zgrzyt nastąpił w obecnych wyborach lokalnych, ale sytuacja została opanowana, nawet kosztem pozbawienia Polaków tych pozorów jakie dotychczas próbowano zachowywać, choć z coraz mniejszym nawet staraniem się o to. Cios przyjął na siebie koalicjant, bo dla zachowania władzy, tak wychodziło z czystej zimnej kalkulacji. Do przykrycia zdarzenia zaprzegnięto cały dostępny aparat państwowy władzy, mediów i polityczny.
Dlatego wobec tak wypracowanego i realizowanego planu trwania przy władzy, nie ma szans (aby bez zaangażowania tej nieuczestniczącej części Polaków), na tak ustalonych zasadach "demokracji", wygrać władzę i doprowadzić do oczekiwanych zmian. Chyba, że ta część społeczeństwa przeciwna władzy, wyjdzie ze swym protestem na ulicę, a przy tym porwie za sobą jakąś liczbę tych dotychczas nie zaangażowanych wyborczo, mimo tego jednak buntujących się przeciw obecnej władzy i rzeczywistości fundowanej przez nią Polakom.
Dziwię się, że tak nagle naród Polski zaczęło charakteryzować beznadziejne oczekiwanie na powolną agonię, bez żadnego zrywu i walki o swoje narodowe racje i byt. Nie poznaję swojego kraju.
Smutne.